Republic Commando - Recenzja
Wiele czasu minęło odkąd widzieliśmy podobną grę od LucasArts. Taką, w której główną rolę grają nie Jedi, lecz komandosi klony. Jest nawet jeszcze lepiej, bo jedynym Jedi, który pojawia się w grze, jest mistrz Yoda, który na końcu gry jedynie przemawia do oddziału. Tak więc żadnych mieczy świetlnych. Ta gra to opowieść o bohaterskich żołnierzach, którzy jako pierwsi pojawiają się na linii frontu, przebijają się do celu misji i wykonują go. A co z tego mają? Nic, kompletnie nic. Ich powiedzenie jak i każdego klona, to: "Z wody się zrodziłeś, a w ogniu zginiesz. Jesteśmy nasieniem gwiazd.".
Republic Commando jest to typowy FPS i jak większość gier tego typu, jest do bólu liniowy. Mimo to gra się wciąż przyjemnie. Bardzo dobrze zrobiona jest drużyna do której łatwo się przywiązać, a gdy jesteś w jednym z segmentów który musisz przejść sam, czujesz się samotny i boisz się czy wróg nie zajdzie cię od tyłu. Inną sprawą jest tzw. taktyka. Klonom można wydawać kilka podstawowych komend, jak "idź za mną", "idźcie pierwsi", czy "zająć pozycję". Ta ostatnia komenda jest podzielona na kolejne, klon może schować się za czymś i ostrzelać wroga z karabinu, snajperki, wyrzutni granatów czy samych granatów. Takie miejsca są wydzielone w kluczowych miejscach mapy, aby ułatwić grę, gdy atakuje cię kilkunastu słabych, lub kilku silnych wrogów.
Jeśli chodzi o sterowanie bohaterem, to jest ono intuicyjnie, w grze nie używa się wielu klawiszy i jedna szybka ręka na klawiaturze wystarczy. W grze patrzymy przez wizjer hełmu, rozwiązanie świetne i wygląda pięknie ze wszystkimi informacjami na ekranie. Przyszedł czas na bronie, jest ich kilka w tym każde sprawdzają się na inny rodzaj przeciwnika. Tak więc granatnik na wielkie droidy, snajperka na każdy rodzaj wroga, shotgun na wszelkiego rodzaju żywych przeciwników, a wyrzutnia rakiet na wielkie droidy-pająki. Praktycznie na każdego przeciwnika można znaleźć jakiś sposób. W granatach też wybierać: oślepiające działają świetnie, bo wróg przestaje się ruszać (po za oczywiście droidami), termodetonatory są dobre na każdy rodzaj wroga, elektryczne są idealne przeciwko droidom (a przy okazji dla nas też są zabójczo niebezpieczne), są jeszcze moje ulubione - soniczne. Są wspaniałe, bo gdy nie rzucisz ich we wroga, tylko obok, to nie wybuchają, dopiero jak wróg będzie blisko, same się zdetonują. Po za tym są bardzo silne.
W grze są 3 misje. Każda dzieli się na kilkanaście krótkich segmentów, na tyle krótkich, że doświadczony gracz, przejdzie je w maksymalnie 10 minut każdy. Misje dzieją się kolejno na Geonosis, Presuctor czyli opuszczony krążownik Republiki oraz na Kashyyyk, a przed każdą misją, jak i czasami w trakcie, są krótkie odprawy. Cele misji nie są zbyt zróżnicowane, albo coś wysądzić, albo coś przejąć, albo kogoś uratować, a żeby to zrobić, to zabijamy setki wrogów. Wprawdzie w czasie gry spotykamy konsole, miejsca na materiały wybuchowe i miny, ale za zajęcie się odpowiednimi czynnościami odpowiada jeden klawisz.
Grafika to niewątpliwie jeden z największych atutów tej gry. Przy najwyższych detalach trudno nie zachwycić się tą grą mimo, że ma już parę lat. Postacie są świetnie wymodelowane i mają masę szczegółów. Nie mówiąc już o wybuchach granatów, czy warunkach pogodowych. Wielkie wrażenie robią ciemne lokacje, dla samego efektu wizualnego warto nie włączyć noktowizora i podziwiać grę świateł podczas wymiany ognia. Lokacje są pełne szczegółów, Np. okręt wygląda strasznie i jednocześnie pięknie, gdy widzimy wszędzie zwłoki klonów, palące się rzeczy, czy zniszczone drzwi.
Dźwięki i muzyka, jak to zwykle bywa, w Star Wars są na najwyższym poziomie. Sama ścieżka dźwiękowa jest piękna, zwłaszcza pięć utworów: "Vode An", "Dha Werda Verda", "Kote Darasuum", "Gratua Cuun" i "Karhta Tor". Są to utwory w połowie śpiewane przez męski chór, który brzmi wspaniale i idealnie pasuje do gry. Wszystkie tytuły są idealne i robią wielkie wrażenie. Dźwięki także są świetne. Gdy się skradasz i w pobliżu jest jakiś wróg to można usłyszeć jego kroki, a nawet głos! Oczywiście w większości to będzie jakiś bełkot, bo kto zrozumie dźwięki wydawane przez Geonosian inne, czyli wystrzały z blasterów, uderzenia mieczami (metalowymi), są na równie wysokim poziomie i generalnie nie ma do czego się przyczepić, no chyba, że do monotonności tych odgłosów. Czas na podsumowanie. Więc ta gra jest według mnie jedną z najlepszych strzelanek w historii, a że jest jeszcze ze stajni Lucasa, to dodaje kolejną gwiazdką tej grze. Jednak te dwie główne wady, to długość rozgrywki, na przejście gry na najwyższym poziomie trudności, wystarczą góra 2 dni, aż dziwne, że na Xfire mam tylko cztery godziny, mimo, że przeszedłem ją całą.
oryginalna ścieżka dźwiękowa +
ciekawa historia +
multiplayer +
Dźwięk
Grywalność
Ogólna
10
8
8
Premiera PL
Gatunek
Nośnik
28 marca 2005
FPP/taktyczna
2CD
Czy The Force Unleashed II jako nowa gra SW to dla Ciebie rozczarowanie ?
xFire (2)
The Force Unleashed 2 (100)
W co teraz gracie ? (95)
Left 4 Dead 2 (5)
Fallout: New Vegas (7)
S3 zwane Settlerką (65)
Clone Wars: Adventure (10)
Wasze pierwsze gry (26)
Darth Malgus (10)
















